Przypominam, że jest to blog charytatywny, dedykowany dzielnej i pięknej Paulinie Pruskiej walczącej z nowotworem.


czwartek, 13 sierpnia 2009

WITAJ BOSTONIE!!!
Oto mail!
"Dolecialam,a jakze. Cala i zdrowa jak to mowia(ale i tak sie czuje). Podroz nie tak meczaca jak poprzednio. W boeingu troche wiecej miejsca na kulaski:)
Fajnie byc tutaj. Lubie Boston:)ale to chyba zrozumiale:)
A Mistrz to nie spi?? Oj nie ladnie:)

Ja teraz bede baaardzo starala sie zasnac.:)
Baju Baju!

Pau.

Ps.Zdjecia wysle jutro. cos nie chce mi mmsow wysylac.wrrrr"


7 minut później przyszedł mail nr.2
"Kurcze.Taka jestem podekscytowana tym wszystkim.Jak dane mi jest tu przyjechac,to na pewno po cos waznego.nie tak bez celu.Spokojna jestem,tam w srodku.
A dziad swedzi ze jej! :)"


I gdy go czytałem zapikała komóra - tak wygląda inwazja Pau. MMS! Uderzenie z trzech stron. Dzięki temu są wiesci jak z agencji prasowej. I co najważniejsze jest fotka, ta, którą widzicie wyżej! Paulencja trzyma się słupa i nie da sie porwać z powrotem, póki wszystkiego nie załatwi. Do foty bowiem jest podpis "Jestem i narazie tu zostaje!"

Ok, za chwilę, jak się przkonewertuje film do końca, pełnometrażowa miniatura Wojtka Pilichowskiego, króla basu, specjalnije dla Paulijny - to w nagrodę dla PP będzie niezwykły człowiek z pozdrówkami. Na jej dzieńdobry.

(cofee break)

SPECJALNIE DLA PAU WOJTEK PILICHOWSKI!!!
Nie do końca normalny basista :)
video
Wojtek w tej chwili znajduje się w Bolesławcu, gdzie trwają warsztaty muzyczne dla małolatów. Podjąl trudne wyzwanie wysyłania filmikow dla Pau co godzinę. Ale w świecie muzyki czas szybko mija i doszło tylko kilka scenek. Bo widzicie, drogie pudle i hieny, kiedy wy siadacie do kompków i stukacie swoimi zwojami, że ktoś jest beznadziejny, słabo gra lub śpiewa, albo że się kończy, to ten ktoś być moze tak ciężko i widowiskowo pracuje, że wam sie to nawet nie śni w skorupkach.

Określenia "amazing" i "incredible" towarzyszą niemal wszystkim filmikom z Wojtkiem na Youtube. Jest to wyjątkowa postać w skali światowej. Na codzień gra z Kasią Kowalską i swoim własnym zespołem. Ale kiedy pojawia się na prezentacjach na całym świecie - wszędzie wzbudza entuzjazm i podziw.

Dzięki ci Pi, jako pierwszy lecisz do Pau, do Bostonu, miasta wykopywaczy śmieciuchow.

A ja mogę już wędrować do koja.
Lubię jak długie dni się dobrze kończą.

Z.

Kochani, kochani, jak w dobrym kinie! Pani poleciala do USA, ojoj, mieliśmy emocje, a tu na miejscu jeszcze pewien cudak gra na basówce serenady dla niej niczym filut na odpuście, no należy się jakaś kasa, nie? Nasza managerka ma konto w Fundacji Sw. Mikołaja. Uiśćcie tam jakaś skromną danine i będzie kwita.

Kliknij tu i dowiedz się dlaczego ten blog powstał.
A potem wsyp parę grosików na to konto:
96 2130 0004 2001 0299 9993 0007
Fundacja Świętego Mikołaja
ul. Przesmyckiego 40, 05-500 Piaseczno
Dopisek: "Na leczenie i rehabilitację Pauliny Pruskiej"

9 komentarzy:

  1. Ja też nie spałem i oczekiwałem na pierwsze miłe wieści z Bostonu, i... są one, co niezmiernie cieszy! Kurczę, ileż ta dziewczyna ma w sobie energii, wiary w lepsze jutro. Jest po prostu cudowna w tym swoim optymizmie i niech tak wiecznie będzie, bo... tej jej optymizm jest taaaaaaaaak zaraźliwy! :-)

    Krzysztof J. Szklarski

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, jest zaraźliwy. Pytanie tylko, czy to jest niezniszczalna zaraza :) To znaczy kiedy Paulendoza już wróci do normalnego życia, to czy wszyscy ci, którzy się zarazili, to oni będą w stanie pociągnąć tę plagę radości w swoich kręgach i zarażać kolejnych? Czy tylko przyssali się delikatnie i oczu nie mogą oderwać, bo jest to coś do podziwiania?

    Bo widzisz, zdrowa Pau musi się zająć sobą. Nie tylko rehabilitacją, ale swoimi codziennnymi planami, studiami, planowanym małżeństwem, swoją rodziną, tym co miała zamiar robić.

    Nikt nie powinien oczekiwać od niej wiecznej misji. Ona ma żyć. Podziwiamy jej waleczność, ale czy sami potrafimy tacy być - każdy sprawdzi na własnej skórze w wielu różnych sytuacjach. Wzór został tu rzucony.

    :)

    Dobranoc.

    Z.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbyszku. Jeżeli temu wspaniałemu dziewczęciu - Pau, udało się dwóch stetryczałych, co nieco już ramoli (jestem od Ciebie jedynie o cztery latka młodszy) zarazić, to należy mieć nadzieję, że i równych sobie wiekiem nauczy ona, jak wierzyć w przyszłość i jak o nią walczyć. Mnie Paulinka wręcz powaliła swoim niewyczerpalnym wręcz optymizmem, a jej szczebiot nie tylko w uszach, ale we mnie całym, do tej pory nadal pobrzmiewa. Jest ta ślicznotka naprawdę kimś wyjątkowym, a nam - jestem o tym święcie przekonany - nie zabraknie sił, by (gdy Pau do pełni zdrowia już powróci) podjąć równie skutecznie nowe wyzwania, tym bardziej, że od kilku już dni po głowie mi chodzi pomysł na... Hołdys Fundation!!! Temat ten ściśle powiązany będzie z kwestią poszanowania praw autorskich! Tyle, na razie, zdradzić mogę! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ups.
    Zabrzmiało jak zapowiedź wejścia sędziego na salę rozpraw, hehe.
    Poczekamy :)
    Najpierw blondyna ma zatańczyć posuwistego Bostona. Ze mną. Tam są daty u góry na kartkach z kalendarza i tam jest: 8 październik. To jest ta kartka. Powitalna impra dla Pau!

    A 12 sierpnia właśnie został przez Pau zaliczony bezbłędnie.

    Z.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziewucha da rade zobaczycie , widać ze nie popuści, samo jej podejście do schorzenia mnie powaliło , aż ciężko uwierzyć myślałem ze takie historie to tylko w kinie amerykańskim.
    A tu mamy Johna Rambo w spódnicy zdeterminowanego jak talib na lotnisku.
    Zbychu powinieneś to dalej pociągnąć w przyszłości masz moc i narzędzia ... wszyscy chorujemy trzeba pomagać ... ja życzę wszystkim zdrowia a Wojtkowi Pilichowskiemu to chyba zamiast gitary lepiej kałacha kupić będzie leprzy efekt :~

    OdpowiedzUsuń
  6. Kiedy wchodzę na tego bloga, nie mogę przestać się uśmiechać:). Myślę, że nie jestem wyjątkiem. Poza tym, z każdym wpisem rośnie mój szacunek do Pana i Pauliny. Dajecie dużego kopniaka, aż chce się wtać z łóżka, nawet na przekór sobie:).
    Poza tym czekam na filmik z kolacji z Niewinnymi Chłopcami, może trochę mnie odstresuje przed rozmową:)? Poza tym, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś utnę sobie z Panem pogawędkę:)...Pozdrawiam,K.B.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niewinni Chłopcy, mówisz.
    Tyle się dzieje, że nie sposób dotrzymać terminów.
    Zaraz się za to zabiorę.

    :)
    I bez stresu mi tu!
    Z.

    OdpowiedzUsuń
  8. Calkiem przez przypadek, choc ponoc, nic nie dzieje sie przypadkowo i wierze gleboko ze zawsze cos po cos...zaraz wysylam male co nie co. Wiara = sukces. Wiem co mowie ;-) Trzymam za Paule kciuki, za jej chlopaka i rodzine, za wszystkich, ktorzy ja wspieraja. Choc tak naprawde to mam watpliwosci kto kogo wspiera. Paula ma w sobie taka sile. Potrzeba nam takich dziewczyn. Jest nam tu bardzo potrzebna. Powiedzcie jej, ze jest duzo pracy i niech sie tam uwija w tym Bostonie, zalatwia sprawy z tym, jak mu tam ?? Panem Rakiem i wraca do Nas ;-) juz ja polubilam. No dobrze chlopcy, Was troszke tez...i tak trzymac niegrzeczni. Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś jeden z bliskich mi muzyków, wychowanek warszawskiej Pragi, powiedział do mnie "Jak ty się Hołdys odzywasz? Manierów nie masz?" Wtedy zrozumiałem, że obaj jesteśmy niegrzeczni.

    Dzięki za dobre słowo :)

    Z.

    OdpowiedzUsuń